Gdy niedawno w pasmanterii zobaczyłam tą włóczkę od razu mnie oczarowała. Na dodatek okazała się niezwykle jedwabista w dotyku . Po prostu musiałam ją mieć! Od razu ją kupiłam i tak czekała na znalezienie jej zastosowania.
I doczekała się !
Zawsze marzyły mi się ręcznie robione włóczkowe mitenki. Jako, że zaczęłam ostatnio swoją przygodę z drutami postanowiłam spróbować własnych sił. Przekopałam internet i gazety, ale nigdzie nie znalazłam wzoru, z którym poradziłabym sobie na tym etapie. Po chwili zastanowienia zabrałam się do pracy. Powstały chyba najprostsze na świecie mitenki.
Muszę jeszcze trochę dopracować wzór, ale i tak je już noszę i uwielbiam ! Są tak miłe w dotyku i cudownie grzeją!

. Ale teraz uparłam się i po wizycie w pasmanterii usiadłam do książki ( nie wiem kto je ilustruje, ale pół dnia zajęło mi rozgryzienie jak według obrazka zrobić półsłupek
). Następnie szukałam wzoru na wymarzone etui robione w jednym kawałku. Jako, że wzoru nie znalazłam twórczość radosna, czyli próba improwizacji: